Dlaczego właśnie teraz powinieneś wziąć pożyczkę?

Pytanie o pożyczkęWyobraź sobie (a może nie musisz sobie wyobrażać, bo właśnie znalazłeś się w tej sytuacji), że dostajesz cudowną ofertę. Dochodową, szybką, bez zbędnej biurokracji. Problem jest jeden, mianowicie – musisz najpierw zainwestować, konieczny jest twój własny wkład finansowy. I co zrobisz teraz?

Wyjścia masz dwa. Możesz, dla przykładu, spróbować o swojej superofercie zapomnieć. Przecież nie warto narażać pieniędzy dla przychodu, którego nie ma się jeszcze w kieszeni. Który może nigdy się nie pojawić. Nie, nie. Trzeba zapomnieć. Nie myślisz tak jednak długo. Wizja spodziewanego zarobku szybko staje się czymś, co przesłania wszelkie wątpliwości. Kiedy zaczyna spędzać ci sen z powiek, podejmujesz decyzję. Możesz oczywiście podjąć ją od razu, dlatego określmy ją mianem wyjścia drugiego.

A więc, skoro nadal to czytasz, możemy założyć, że zdecydowałeś się wpłacić/wydać określoną kwotę. Może jesteś bogatym człowiekiem, który w każdej chwili może wyciągnąć ją z konta – bądź też wyjąć ze starych skarpetek. Załóżmy jednak, że nie jesteś. Trzeba te pieniądze skądś zdobyć.

Tak oto dotarliśmy do kolejnego rozdroża. Znów masz kilka opcji do wyboru. Tym razem przedstawmy trzy.

Możesz ruszyć do pracy. Na przykład zakasać rękawy i ruszyć do kopalni. Ale… Praca? Jeszcze może fizyczna? A kto ma czas na pracę?

Możesz również odwiedzić dawno nie widzianego brata ciotecznego córki kuzynki pasierbicy twojej żony/męża i poprosić ją o pożyczkę. Albo jej nie otrzymasz (przecież w dzisiejszych czasach wszystkim jest ciężko!), albo zasiedzisz się nad kawką i ciasteczkami i nawet zapomnisz poprosisz.

Co więc zostaje? Ano, dochodzimy do sedna, pożyczka. Taka pełną gębą, w banku. Tylko, że to skomplikowane, prawda? Trzeba wypełnić masę papierków, które zapisane są tak drobnym druczkiem, że niczego nie będziesz w stanie przeczytać, a co dopiero zrozumieć. O, nie. Te czasy za nami i – miejmy nadzieję – już do nas nie wrócą. Teraz, aby wziąć kredyt – tak zwaną „chwilówkę” wystarczy ci dowód osobisty. Co więc robisz? Łapiesz ów dokument, po czym kierujesz się do najbliższej twojemu miejscu zamieszkania – bądź sercu, oczywiście – placówki banku. Tam mówisz, czego ci trzeba, opcjonalnie podajesz przyczynę takiego, a nie innego stanu rzeczy, podpisujesz, a następnie… Następnie opuszczasz budynek z o wiele bardziej, niż przedtem wypełnionym portfelem. Widzisz, jakie to proste? Nastąpił złoty wiek dla ludzi potrzebujących podwyżki. Wystarczy jeden dokument tożsamości. Jeden podpis. Nic więcej! Resztę pracownicy banku zrobią za ciebie!

A co będzie później? Później będziesz cieszył się dochodami z nowej pracy, które pozwolą ci na równie błyskawiczną, jak jej wzięcie, spłatę pożyczki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *